Mistrz popkultury i gier…

Zmarł 10.11.2018 w wieku 95 lat. Przez dekady związany z komiksem. Scenarzysta, producent, twórca. Marzył o karierze wielkiego pisarza. Osiągnął coś zupełnie innego. Bo to m.in. dzięki niemu Marvel zmienił się w światowego giganta. Stan Lee odcisnął też swe piętno na grach…

Stan był twarzą Marvela i komiksowego rynku…

Lee współtworzył wielki komiksowy świat. Był redaktorem, projektantem, koordynatorem, autorem. Z rysownikami i scenarzystami wykreował wiele znanych postaci. Nie był idealny. Nie był pomnikowym bohaterem. Ale to on rzucił wyzwanie hegemonii DC i zmienił komiks o superbohaterach. To jemu zawdzięczamy ludzką twarz tym wszystkich herosom. Wraz ze współpracownikami obdarzał superbohaterów życiem prywatnym i zarzucał im na barki przyziemne problemy. Miał niezwykłe wyczucie oczekiwań czytelników. I nie bał się brylować. Często niestety zasłaniał swą osobowością innych kreatorów – rysowników i scenarzystów – którym też należy się szeroko rozumiany szacunek.

Pierre-Emerick Aubameyang po zdobycia gola w meczu z Bayernem Monachium o superpuchar w 2014 roku.

Wpłyną na świat popkultury, kina, gier, a nawet sportu. Otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia, m.in. Hollywood Walk of Fame, Producers Guild of America, National Medal of Arts czy The Will Eisner Award Hall of Fame. Odcisnął też swą dłoń przed słynnym TCL Chinese Theatre na Hollywood Boulevard.

Rys historyczny

Już jako nastolatek uwielbiał pisać. Zaczął od drobnych rzeczy – nekrologów dla agencji prasowych. Ale imał się też innych zajęć, był nawet chłopcem na posyłki. Po skończeniu szkoły średniej, dzięki wstawiennictwa wuja, został pomocnikiem w wydawnictwie Timely Comics, które z czasem przemieniło się w Marvel Comics. Wówczas przybrał pseudonim literacki Stan Lee, naprawdę bowiem nazywał się Stanley Martin Lieber. Ale pod prawdziwym nazwiskiem miał zamiar pisać… prawdziwą literaturę.

Komiksowy debiut zaliczył w maju 1941 roku – były to dialogi do trzeciego numeru komiksu Captain America Comics. Potem został redaktorem, a swoje umiejętności wykorzystywał też służąc w wojsku. Lata 1942-1945 spędził w United States Army Signal Corps, pisząc m.in. scenariusze filmów szkoleniowych i propagandowych oraz wymyślając slogany reklamowe.

Niepozorne początki…

W latach 50. XX wieku powrócił do wydawnictwa, podówczas noszącego miano Atlas Comics. Tworzył różne scenariusze – romanse, westerny oraz fantastykę. Widząc popularność dzieł DC Comics, szczególnie hitowego Justice League Of America, szef wydawnictwa zlecił Stanowi stworzenie konkurencyjnej drużyny superbohaterów.

Lee wówczas chciał opuścić firmę. To jego żonie zawdzięczamy powstanie Marvela. Bo to ona namówiła Stana, by napisał historię zupełnie inną niż wcześniejsze – nastawioną na emocje superbohaterów, opowiadające o ich uczuciach i myślach, o prawdziwych problemach świata. To odróżniło dzieła wydawnictwa później zwanego Marvel od odrealnionych historii rodem z DC. Z czasem jego historie były może nawet nazbyt moralizatorskie, co nie wszystkim pasowało, ale być może dzięki temu stawały się bliższe czytelnikowi?

W latach 60. XX wieku był osobiście zaangażowany w większość wydawanych przez Marvel tytułów. Zajmował się scenariuszami oraz moderował tzw. „strony klubowe”, gdzie odpisywał na listy fanów. Z czasem ta stała rubryka – Stan’s Soapbox – stała się elementem kampanii edukacyjnej.

Dość szybko stał się „wizerunkiem” Marvela. Uczestniczył w wielu konwentach, prowadząc liczne wykłady i dyskusje. We współpracy z wieloma artystami (m.in. Jackiem Kirbym, Stevem Ditko i bratem, Larrym Lieberem) współtworzył wiele postaci z komiksowego uniwersum Marvela: Spider-Man, Iron Man, Hulk, Doktor Strange, Fantastyczna Czwórka, Daredevil, Czarna Pantera, Thor oraz X-Meni – żeby wymienić kilka.

Stan pisał o wszystkim, też o tolerancji..

Cameos

Nawet najbardziej casualowi fani (oraz moje dzieci) rozpoznają Stana Lee, którego epizodyczne role stały się niemalże znakiem rozpoznawczym. Pojawiał się w słynnym kinowym marvelowskim cyklu, ale także w rysunkowej Wielkiej Szóstce czy Agentach T.A.R.C.Z.Y. Nie brakowało go także w grach wideo – ostatnio w produkcji Spider-Man od Insomniac. Ale w świecie elektronicznej rozrywki zaistniał już wcześniej, bo w latach 80. XX wieku, kiedy Marvel rozpoczął przygodę z zyskującym na popularności medium.

Pierwsza gra Marvela – Spider-Man (1982) na Atari 2600 i Odyssey 2.

Lee był narratorem pierwszej odsłony serii Spider-Man na konsolę Playstation wydaną w 2000 roku (i drugiej też!). Tę samą rolę przyjął 10 lat później – Spider-Man: Shattered Dimensions zasłynęła wprowadzeniem kilku postaci Człowieka-Pająka, jak choćby Spider-Man Noir, Spider-Man 2099 czy Ultimate Spider-Man. Był też narratorem w takich produkcjach jak The Avengers: Origins czy Avengers Origins: Assemble.

Po raz pierwszy na ekranie Lee pojawił się w Marvel Ultimate Alliance 2 (2009 rok) będącej adaptacją serii komiksów „Civil War”. Wcielił się w rolę senatora Liebera.

W The Amazing Spider-Man pojawiła się grywalna postać – Stan Lee z mocami Człowieka-Pająka, oczywiście. W The Amazing Spider-Man 2 słynny autor był właścicielem sklepiku z komikami, do którego zaglądał Peter Parker. Z kolei w LEGO Marvel Superheroes jako Stan Lee mogliśmy strzelać pajęczyną oraz przemieniać się w Stan-Hulka. Był też burmistrzem miasta superbohaterów w Marvel Superhero Squad.

Była jeszcze gra z 2015 roku – Stan Lee’s Hero Command – czyli mobilna bijatyka z superbohaterami i superłotrami w rolach głównych.


Ikoniczna rola?


Dziś wypada chyba uznać pojawienie się Stana Lee w grze The Amazing Spider-Man za ikoniczne. Niedrogi zestaw DLC oferował dodatkowe misje, podczas których kontrolowaliśmy słynnego komiksiarza. Strzelaliśmy pajęczynami, bujaliśmy się po Nowym Jorku, wsłuchując w głos Stana. Po zebraniu brakujących stron jego ostatniego scenariusza czekała na graczy nagroda.

Był to surrealistyczny tort z okazji 50. urodzin Spider-Mana…

Ale w pamięci zostanie zapewne przede wszystkim za sprawą cameo z najnowszej gry o Spider-Manie:

Wpływ na twórców gier

Stan Lee wpłynął nie tylko na filmowców. Również mnóstwo twórców gier było pod wrażeniem jego dzieł. Wielu z nich oddało mu hołd w sieci – Vince Zampella (jeden z twórców Call of Duty), Ed Boon (jemu zawdzięczamy Mortal Kombat), Warren Spector (znany projektant gier wideo, takich jak Deus Ex, a wcześniej pracownik m.in. TSR, gdzie zajmował się choćby Marvel Super Heroes role-playing game).

Dziedzictwo Stana

Co zawdzięczamy Stanowi? Czy tylko niezapomnianych superbohaterów? Opowieści, które zrodził Marvel pod jego kierownictwem? A może przede wszystkim przekonujących, a przy tym frapujących herosów… Lee niemal od początku pokazywał odbiorcom zasady, do których warto się stosować. Pokazywał przeciwników, z którymi trzeba walczyć (choćby rasizm). Mówił o odpowiedzialności, o nadziei, o życiowych lekcjach, o walczeniu innych. I o tym, że dobro zawsze zwycięża (no, prawie zawsze)…

No i był świetnym Ocelotem z Metal Gear Solid!


Excelsior!

holistyczny