Zanim esport stał się esportem (2016)

Dziś przyciąga uwagę milionów widzów w internecie. Doczekał się gwiazd zarabiających tysiące dolarów. Zapełnia stadiony czy kina. Zanim jednak esport stał się esportem, był rywalizacją ludzi z maszynami, którą interesowała się garstka fanatyków, a którą media uznawały co najwyżej za nieszkodliwą ciekawostkę.

W 1962 roku pojawiła się gra wideo Spacerwar, w której dwaj gracze – starując kosmicznymi statkami – walczyli o zwycięstwo. W 1969 roku kod został rozszerzony, dzięki czemu rywalizować można było poprzez akademicką sieć komputerową. W 1972 roku jednocześnie w Spacewar grać mogły już 32 osoby! I właśnie pod koniec tego roku odbyły się pierwsze intergalaktyczne igrzyska olimpijskie – pierwszy „oficjalny” turniej w historii gier wideo, w którym wzięło udział dwadzieścia kilka osób. Zwycięzca otrzymał roczną prenumeratę czasopisma Rolling Stone. A na nagrody pieniężne gracze musieli poczekać jeszcze kilka lat…

Automaty

W latach 80. XX wieku, w erze arkadowych automatów z grami zręcznościowymi, rodziły się pierwsze zorganizowane rywalizacje w grach wideo na dużą skalę. Rynek automatów rozwijał się wówczas prężnie – przychody na początku lat 80. sięgały 5-6 bilionów dolarów rocznie, a Amerykanie wydawali na nie dwa razy więcej niż w kasynach stanu Newada i trzy razy więcej niż na ligę koszykówki, baseballu czy footballu. Nic zatem dziwnego, że właściciele przybytków z automatami rozpoczęli organizować turnieje, które szybko wzbudziły zainteresowanie mediów, sponsorów oraz producentów maszyn.

Już w 1980 roku Atari zorganizowało w Nowym Jorku imprezę pod nazwą First National Space Invaders Competition, którą wygrał Bill Heineman. Rok później ta sama firma zasponsorowała otwarty turniej, podczas którego Frank Cretella ustanowił nowy rekord w grze Asteroids (118 740 punktów).

Centipede Fiasco i Defender

Rok później Atari zorganizowało imprezę, tym razem w Chicago, w której wzięło udział około 200 graczy, choć spodziewano się przynajmniej 10 tysięcy. Turniej – w środowisku nazywany później Centipede Fiascomiał ogromną jak na owe czasu pulę nagród: 50 tysiącach dolarów, tyle że czeki zwycięzców okazały się wpierw bez pokrycia. Impreza wywołała taki kryzys wizerunkowy, że jeszcze przez kilka lat wszyscy do podobnych wydarzeń podchodzi z ostrożnością. Poza pieniędzmi, organizatorzy popełnili mnóstwo kluczowych błędów. Ograniczyli choćby czas gry na ogólnodostępnych maszynach, przez co w Centipede można było bawić się tylko 3 minuty, bez względu na osiągniecia. Do fiaska imprezy przyczynił się również chaos organizacyjny związany z co chwilę zmieniającymi się regułami czy planem rozgrywek. Jakby tego było mało, impreza była płatna i uczestnicy musieli wydać 60 dolarów na wejściówkę, chyba że zwyciężyli w eliminacjach, ale wówczas organizator nie pokrywał ani kosztów przejazdu, ani pobytu. To organizacyjne fiasko na jakiś czas spowolniło rozwój wielkich, oficjalnych turniejów, ale też pokazało, że wcale nie jest to łatwy rynek.

Popularność automatu Defender (pojawił się na rynku w 1981 roku) sprawiła, że organizowano skromne turniejowe objazdy, podczas których pierwsi zawodowi gracze zarobili na kilka miesięcy życia. W owych czasach przede wszystkim liczyło się zdobycie jak największej liczby punktów w danej grze, a bezpośrednia rywalizacja miała dopiero nadejść. Jednym z pierwszych rozpoznawalnych graczy został Steve Juraszek, nazwany „światowym mistrzem Defendera”. W 1982 roku jego zdjęcie trafiło do Timesa wraz z informacją, że po 16 godzinach gry zdobył niemal 16 milionów punktów.

Twin Galaxies

W 1981 roku właściciel lokalu z automatami o nazwie Twin Galaxies, Walter Day, stał się pierwszym „strażnikiem tabeli” (nazwanej The Official Scoreboard for Electronic Entertainment), a także osobą ustalającą i pilnującą reguł we wczesnych latach growej rywalizacji. Podówczas producenci gier po prostu nie zbierali danych dotyczących rekordowych rezultatów, które osiągali ludzie na automatach rozsianych po całych Stanach Zjednoczonych. W krótkim czasie Walter otrzymywał do 50 telefonów dziennie z pytaniami o aktualny stan tabeli najlepszych wyników, dziś wciąż uzupełnianej już w postaci online.

Ponadto na początku lat 80. Walter Day organizował drużyny oraz turnieje i zapisywał oczywiście najlepsze wyniki, a jego zespół nosił miano Twin Galaxies. Walter wspominał potem: „W tych czasach media i publiczność były zafascynowane grami wideo. Szczególnie media zachwycały się graczami, którzy wygrywają z grą. Postrzegano to jako starcie »człowiek kontra maszyna«, w efekcie czego wiele takich informacji prasowych po prostu intrygowało czytelników”.

Arkadówki w telewizji

Wraz z popularnością automatów rodziły się pierwsze programy telewizyjne związane z graniem, jak choćby Starcade z 1982 roku, pokazujące starcia ludzi z maszynami i ze sobą nawzajem. Show doczekał się ponad 130 wyemitowanych odcinków. Była to najlepsza ówczesna próba telewizyjnego pokazania rywalizacji w grach wideo dwóch osób (rzadziej drużyn). Uczestnicy w pierwszej rundzie otrzymywali pytanie dotyczące znajomości gier – jak w Familiadzie wciśnięcie brzęczka decydowało o tym, kto odpowie. Po dobrej odpowiedzi gracz mógł wybrać jeden z pięciu automatów i miał określony czas (40, 50 lub 60 sekund) na uzyskanie możliwie najlepszego wyniku. Zdobyte w kolejnych rozgrywkach punkty sumowano, pojawiały się też dodatkowe nagrody. Były wreszcie rundy, w których uczestnicy musieli rozpoznać możliwie najwięcej gier po krótkich ujęciach (dla ułatwienia prowadzący podawali tytuły do wyboru). Zwycięzca brał udział wreszcie w tzw. bonus round, czyli wybierał jeden z dwóch automatów, który nie został wcześniej użyty. Miał 30 sekund, aby pokonać średni wynik uzyskany przez grających wcześniej. Jeśli mu się udało, zdobywał nagrodę główną.

Również w 1982 stacja ABC wraz z parkami rozrywki Six Flags zorganizowała w lecie turniej w grze Ms. Pac-Man, a sześciu finalistów spotkało się w Los Angeles, by wziąć udział w finale przed kamerami. Przedstawiający to starcie odcinek popularnego podówczas amerykańskiego show pt. That’s Incredible! wyemitowano 11 października i cieszył się takim zainteresowaniem, iż stacja postanowiła pójść za ciosem.

Nadchodzą zawodowcy

W efekcie sam program i telewizja przeszły do historii gier wideo, gdyż tam właśnie po raz pierwszy w historii pokazano zawody „profesjonalnych” graczy, czyli zwycięzców North American Video Game Olympics, często uznawanego za pierwszy oficjalny turniej gier wideo. W samym turnieju wzięło udział 19 najlepszych zawodników, którzy rywalizowali w następujących grach: Frogger, Millipede, Joust, Super Pac-Man oraz Donkey Kong, Jr.Każdy z graczy rozgrywał trzy partie na każdym z automatów. Najlepszy wynik uznawano za 100% i proporcjonalnie obniżano punkty procentowe uzyskane przez kolejnych graczy.

Trójka zwycięzców wzięła udział w finale, który 21 lutego 1983 roku ABC wyemitowało we wspomnianym show That’s Incredible! Formuła tego wydarzenia była dość dziwaczna, jako że uczestnicy rywalizowali w niepowiązanych ze sobą w żaden sposób tytułach jednoosobowych, a uzyskane przez nich wyniki miały wpływ na rozpoczęcie kolejnej rozgrywki. Po gwizdku rozpoczynającym rywalizację, gracze jednocześnie ruszyli do grania. Wpierw musieli uzyskać 50 tysięcy punktów w grze Cosmos, potem 8000 w Burgertime, 90 000 w Millipede, 30 000 w Donkey Kong Jr., wreszcie 20 000 w Buck Rogers, by następnie przebiec przez metę. Pierwszy dokonał tego Ben Gold.

Dla graczy był to przełomowy moment. Jeden z twórców programu That’s Incredible!, Jim Riley, postanowił przemienić gwiazdy rozgrywek wideo w zawodowców i zorganizować coś na kształt objazdowego cyrku. Planowo gracz z pierwszego miejsca rankingu miał otrzymywać 3000 dolarów tygodniowo, ten z drugiego – 2000, a trzeciego – 1000. Oczywiście organizatorzy nie zakładali ciągłego toczenia rozgrywek, a jedynie około 40 tygodni. I od razu przewidywali dodatkowe pieniądze od sponsorów, które miały trafić do kieszeni graczy. Impreza zwana Electronic Circus okazała się niestety porażką w każdym możliwym aspekcie. Odbyła się tylko jedna odsłona, w Bostonie, która w ogóle nie zainteresowała widowni

Pierwsze turnee

W feralnym 1983 roku zespół Twin Galaxies wyruszył na tournée po Stanach Zjednoczonych. W autobusie zgromadzono najpopularniejsze podówczas automaty. Niewielką ilość pozostałej przestrzeni zapełniły materace, na których mistrzowie z Twin Galaxies mieli spać. Szefem zespołu był oczywiście Walter Day. Pomimo psującego się autobusu, pomimo problemów technicznych i prawnych, wreszcie pomimo permanentnego niewyspania, gracze skutecznie promowali różnorodne produkcje i toczyli starcia z każdym, kto rzucił im wyzwanie. I ponoć nigdy nie przegrali.

Warto przy okazji zaznaczyć, iż członkiem Twin Galaxies była kobieta, Doris Self, która zmarła w 2006 roku, w wieku 81 lat, jako najstarszy „zawodowy gracz”. Zasłynęła zdobyciem w 1983 roku rekordowych 1 112 300 punktów na automacie Q*Bert w zawodach Video Game Masters Tournament. Miała wówczas 58 lat i do dziś jest najstarszym zwycięzcą w turnieju gier wideo.

Księga rekordów

Znaczny przełom nastąpił w 1985 roku, gdy odbył się kolejny turniej, którzy przeszedł do historii. W Los Angeles, w popularnym podówczas lokalu z grami Captain Video, na oczach widowni oraz przy udziale ABC News, USA Today i przedstawicieli Księgi Rekordów Guinnessa najlepsi gracze wzięli udział w trzecim wydarzeniu o nazwie Annual Player of the Year Coronation Day. Tak właśnie idea zapisywania najlepszych wyników w grach wideo została ostatecznie potwierdzona przez najsłynniejszą instytucję zajmującą się dokumentowaniem rekordów. Rok później obok samych wyników pojawiły się nazwiska graczy oraz nazwy miast, z których pochodzili. Choć w Księdze Rekordów Guinnessa już wcześniej pojawiły się growe sukcesy, to jednak dopiero od połowy lat 80. zaczęto podawać również najszybsze czasy przejścia czy najdłużej trwające rozgrywki. Dla rozwoju nadchodzącego esportu kluczowa była bowiem nie tylko sama rywalizacja, ale również coraz większa jej rozpoznawalność, tę zaś zapewniały tylko media piszące o niej regularnie.

Ludzie przeciw maszynom

Jak łatwo zauważyć, podówczas gracze nie zawsze ścierali się ze sobą w bezpośrednich pojedynkach, ale mieli za zadanie zdobyć jak najwięcej punktów w jakiejś grze. Do dziś krążą na poły anegdotyczne opowieści o tych czasach. Bohaterem jednej z nich jest Billy Mitchell, który należał do zespołu Twin Galaxies i jako pierwszy perfekcyjnie przeszedł grę Pac-Man. Potem poprawiał swój rekord i po 17-latach praktyki, 3 czerwca 1999 roku, po 6 godzinach gry, uzyskał w grze Pac-Man rekordowe 3 333 360 punktów(aktualnie rekord należy do Davida Race’a, który w 2013 roku zyskał maksymalny wynik 3 333 360 w zaledwie 3 godziny, 28 minut i 49 sekund).

Osiągniecia Mitchella w takich grach jak Centipede czy Donkey Kong przez lata pozostawały niepobite i stały się kanwą filmów, jak choćby The King of Kong: A Fistful of Quarters. Ten obraz opowiada o tym, jak w 2007 roku Steve Wiebe, zdobywając 1 049 100 punktów wreszcie pokonuje niepobity przez ponad 20 lat rekord Mitchella w grze Donkey Kong, który wynosił 874 300 punktów. Rywalizacja pomiędzy tymi dwoma graczami rozpalała ówczesne środowisko miłośników rodzącego się esportu.

Ludzie przeciw ludziom

Warto wreszcie przypomnieć, że dopiero w 1987 roku, dzięki automatowi Street Fighter, gracze znów mogli stawić czoło sobie nawzajem – a nie maszynie. Tak rozpoczęła się zupełnie nowa era w esporcie, choć jeszcze przez kilka następnych lat zawodnicy głównie toczyli starcia w starym stylu. Niemniej coraz więcej graczy przestawało walczyć o najlepszy rezultat, gdyż celem stało się bezpośrednie pokonanie przeciwnika. Popularność samych bijatyk i chęć rywalizowania z innymi szybko rosła i w latach 90. w Japonii pojawili się „trenerzy”, którzy pobierali opłaty za szkolenie innych w takich grach jak Street Fighter 2 czy Virtua Fighter. Tak właśnie rodziły się podwaliny pod późniejszą popularność esportu w Azji.

Ludzie jako maszyny przeciw ludziom

W 1990 roku na świecie pojawiły się BattleTech Center, w których można było toczyć rozgrywki przy użyciu podówczas bardzo rozwiniętej technologii. Gracze sterowali potężnymi, uzbrojonymi mechami, korzystając z „kokpitów” wyposażonych w liczne ekrany, pokrętła i pedały. W 1993 roku odwiedzający centra zyskali opcję gry z przeciwnikami z innych części kraju. A walczyli w zespołach 8-osobowych. W owym czasie były to niezwykle widowiskowe wydarzenia, a graczom rzecz jasna towarzyszyli kibice. Choć te centra rozrywki nie były jeszcze stadionami, to już przyciągały uwagę fanów. A dzięki nim odkryto też potęgę walk poprzez sieć.

Szczyt szczytów

Również w 1990 roku Nintendo zorganizowało w Los Angeles pierwszy turniej pod tytułem PowerFest: Nintendo World Championships, który przez osiem miesięcy toczył się w trzydziestu miastach Stanów Zjednoczonych i Kanady. Zwycięzcy lokalnych rozgrywek przechodzili do finału. A był nim trwający trzy dni turniej, tym razem rozgrywający się w kalifornijskim Universal Studios. Każdy z 90 finalistów otrzymał słynne kartridże, które dziś warte są kilka tysięcy dolarów. Poza turniejem, odwiedzający mieli okazję pograć również w najnowsze tytuły Nintendo. Uczestnicy zaś rywalizowali bezpośrednio ze sobą i z grami, uzyskując np. najlepszy wynik w określonym czasie. Podczas turnieju ogłoszono trzech zwycięzców: Jeff Hansen wygrał w kategorii do 11 lat, Thor Aackerlund – 12-17, a Robert Whiteman powyżej 18. Dopiero potem wspomniana trójka spotkała się na nieoficjalnym ustaleniu kolejności (Thor Aackerlund był pierwszy, Jeff Hansen drugi, a Robert Whiteman trzeci). Nagrody były bardzo różne – od 10 tysięcy dolarów w certyfikatach oszczędnościowych, poprzez 40-calowy telewizor aż po złote trofeum z Mario.

W 1994 roku Nintendo raz jeszcze na podobnej zasadzie zorganizowało turniej PowerFest, w którego finale zwyciężył Mike „Qik” Iarossi, pokonując rywala w grze Donkey Kong Country. Co ciekawe, zawodnicy grali jednocześnie na specjalnie przygotowanym kartridżu. Warto podkreślić, że Mike wziął udział w Nintendo World Championships zorganizowanych w 2015 roku przy okazji Electronic Entertainment Expo – i oficjalnie przez 21 lat dzierżył tytuł World Nintendo Champion. A w turnieju z 2015 roku, upamiętniającym PowerFest z 1990, uczestnicy rywalizowali w starych i nowych grach. Zwycięzcą został John Numbers.

Zmierzch

Lata 90. były czasem zmierzchu automatów jako takich, które powoli wypierały domowe konsole oraz komputer osobiste. Również nieliczne podówczas programy telewizyjne – jak choćby australijski A*mazing (emitowany w latach 1993-1998) uznawany za pierwszy cykliczny show o esporcie – zarzucały automaty na rzecz rozrywki domowej. Coraz popularniejsze stawały się też imprezy, w których miłośnicy gier wideo spotykali się w jakimś miejscu i łączyli swoje komputery przy użyciu sieci LAN. Jedną z przełomowych imprez tego rodzaju był „Deathmatch ‘95”, w którym spotkali się najlepsi ówcześni gracze w Dooma. Turniej wygrał Dennis „Thresh” Fong, który dwa lata później zasłynął zdobywając ferrari Johna Carmacka podczas Red Annihilation. Wówczas niemal wszyscy zapomnieli o skromnych, arkadowych początkach rywalizacji w grach wideo. Wówczas bowiem narodził się esport, który wyewoluował do postaci, jaką znamy dziś.