W dniach od 30.10 do 2.11 w 2025 roku odbył się w Gdańsku Chaosimcon, czyli impreza zorganizowana przez słynnego amerykańskiego wydawcę, który ostatnio silniej połączył się z polskim Black Monk tworząc “grupę kapitałową”. Życząc wszystkiego dobrego na nowej drodze życia postanowiłem napisać, com przeżył podczas mej krótkiej na konwencie wizycie.
Po pierwsze, był to mój debiut, jeśli chodzi o konwent organizowany przez jakiegoś wydawcę. I gdyby nie zaproszenie (za które bardzo dziękuję), pewnie bym się nie pokusił o spędzenie weekendu nad morzem. Przede wszystkim z tej przyczyny, iż jestem fanem konwentowych prelekcji, a tych na Chaosiumcon nie było. Odbywały się jedynie seminaria, czyli mniej lub bardziej luźne rozmowy kilku osób za stolikiem z tymi przed stolikiem.

Nie oznacza to brak ciekawych spotkań – po prostu te kilka spotkań to dla mnie za mało. Sercem wydarzenia wydawały się bowiem sesje, które zorganizowano w niewielkich pomieszczeniach z trzema stołami. Było ciasno, mało intymnie i dość głośno. Inaczej pewnie rzecz się miała z sesjami VIP, ale nie pokusiłem się o sprawdzenie na własnej skórze. Granie na konwentach nie jest tym, co lubię najbardziej i 3h to dla mnie za mało, by się rozkręcić.
Nie zabrakło oczywiście rozmów “w kuluarach”. Szczególnie miło wspominam pogawędkę z twórcami m.in. Kultu, czyli Gunillą i Michaelem (dzięki Slav za przedstawienie), oraz dyskusję z rysownikiem znanym m.in. z RPGa MUTANT, czyli Ola Larssonem. Z ciekawostek dowiedziałem się, iż twórcy Age of Vikings nigdy nie słyszeli o Thorgalu (i nic w tym dziwnego, bo to rzecz znana tylko na rynku Frankofońskim i w Polsce).
Miłym akcentem było pojawienie się nowego wydania Twierdzy Wron, czyli polskiej kampanii do ZC, wydanej jeszcze za czasów MAGa. Treść stara, autorstwa Tomasza Andruszkiewicza, dostosowana do nowej edycji i z nowymi edycjami Piotrka Wyskoka. To kolejne potwierdzenie jak duże znaczenie dla rozwoju polskiego rynku RPG miał przełom wieków, ZC oraz nasza praca w MAGu.

Wreszcie była to dla mnie tradycyjna okazja do zebrania autografów.





A w trakcie rozmów i w pociągu powrotnym pojawiła się w mej głowie przewrotna myśl, że w sumie ten konwent miał podobny wymiar, jak te z lat 90. w Polsce. Wówczas na zjazdy przede wszystkim jechało się grać i pogadać z ludźmi. Prelekcji było nie za wiele i nie były tak ustrukturyzowane czy przygotowane co dziś. No i same sesje trwały wiele godzin, nie płaciło się też za nie dodatkowo, nawet jeżeli prowadził jakiś nasz lokalny super mistrz gry. Czas jednak nie stoi w miejscu… Zmieniły się polskie konwenty, zmienił się rynek, zmieniły się też identyfikatory.
Dla chętnych na zakończenie galeria kilku przechowywanych przeze mnie od lat 🙂 Krakony, Polcony i różne inne “kony”.




Przedstawilem z przyjemnoscia. Zreszta, jak najbardziej nalezalo zwazywszy na twoj w hobby wklad i zaprzeszle relacje z Target Games. Dzieki z fotki ktore zrobiles. Zdalem sobie po czasie sprawe iz powinienem zaproponowac zdjecia w rewanzu pod publikacje. Wybacz zacmienie umyslu 😐 Duzo sie dzialo.
Jakbym zapragnął zdjęcia, to bym je zrobił 🙂 Więc nie ma tu żadnego problemu.