A zatem kolejny Prykon za nami. Wydawał się nieco mniejszy, jeśli chodzi o liczbę uczestników oraz stoisk. Ale za to dużo cieplejszy. Dla mnie poza prelekcjami był też okazją do spotkań ze starymi, dawno niewidzianymi osobami w gronie większym i mniejszym. W wielu wypadkach nie widzieliśmy się na żywo w takim zestawieniu ponad 20 lat…
Oczywiście, super fajnie było spotkać Jona Petersona i pokazać mu Kostki, obejrzeć jego prelekcję i jego żony o rozwoju graficznym (A)D&D. Albo dostać autograf na egzemplarzu Daggerheart. Czy też pogadać chwilę z Paulem Bonnerem o latach 90. i o DoomTrooperze w Polsce. Wciąż zaskakuje mnie, że na moich oczach z konwentów na kilkaset osób zrobiły się wydarzenia na kilkadziesiąt tysięcy ze światowymi gwiazdami.
Na Pyrkonie odebrałem też autorski egzemplarz wydania specjalnego CD Action o RPG-ach z moim tekstem oraz tradycyjnie zjadłem coś w Kim Chi Ken i w Min’s Tabel.
A powrót był ciągiem dalszym konwentu, jako że burza zniszczyła trakcję i wylądowaliśmy w kilka osób w Warsie jedynego nieopóźnionego pociągu do Warszawy.














Dziękuję za ciekawą prelekcję. Przychodząc na nią nie wiedziałem że spotkam się z autorem ksiażki, którą nabyłem kilka lat temu “Byłem geekem w PRLu”. To dla mnie ważna książka, i za nią dziękuję jeszcze bardziej
Bardzo mi miło – i dziękuję za wizytę